Choć mięso towarzyszy ludzkiej diecie od wielu wieków, to nie stanowi dla nas ani domyślnej, ani jedynej formy dostarczenia energii oraz białka. Przed pojawieniem się rolnictwa praprzodkowie człowieka w ogóle nie spożywali mięsa. Punktem zwrotnym w sposobie budowania diety ludzkiej było udomowienie zwierząt i rozpoczęcie ich hodowli i chowu. Te procesy zapewniły znacznie większy dostęp do mięsa zwierząt udomowionych, które zdecydowanie łatwiej było pozyskać.

Mięso a religie na świecie

We wszystkich znanych społeczeństwach wybiera się z możliwych rodzajów pokarmu najlepsze, gorsze, którego się unika i takie, którego spożycie jest zabronione.

Najważniejsze tabu pokarmowe od zawsze były związane z mięsem. Większość religii uznaje, że zabijanie i męczenie zwierząt jest niepotrzebne. Hindusi nie jedzą wołowiny, a zakaz spożywania wieprzowiny obowiązuje żydów i muzułmanów. Buddyści wierzą, że Budda w swoim życiu na Ziemi, zanim stał się człowiekiem, przeszedł reinkarnację przez ciała różnych zwierząt, dlatego przemoc wobec zwierząt i zadawanie im bólu mogą wrócić do sprawcy.

Chrześcijaństwo natomiast, wraz z rozwojem własnej doktryny, usankcjonowało jedzenie mięsa, choć zgodnie z tradycją biblijną tabu mięsne miało oznaczać, że naturalnym pokarmem człowieka jest pożywienie wegetariańskie – pisze w książce „Sztukamięs ze szlachtuza. Nieopowiedziana historia mięsa” Magdalena Kasprzyk-Chevriaux.

Wyjątek od podwójnej moralności współczesnego chrześcijaństwa stanowić może postawa Adwentystów Dnia Siódmego, dla których spożywanie mięsa (oraz alkoholu) jest działaniem niepożądanym.

Produkty zakazane przez religię czy nieakceptowane kulturowo, choć jadalne z powodów czysto fizjologicznych, funkcjonowały i funkcjonują do dziś. Choć jest i druga strona medalu – są i takie, które uznawano za pożywienie pięćset czy nawet dwieście lat temu, a w naszych czasach spożywanie ich byłoby nie do pomyślenia. W Polsce należą do nich m.in.: mięso pawia czy łabędzia.

Człowiek – niszczycielska siła natury

Jedzenie mięsa przez setki lat było oznaką dobrobytu i stanowiło wyróżnienie. Ten stan rzeczy zmieniła przemysłowa hodowla zwierząt, która — wbrew obrazkom sprzedawanym przez media — dzisiaj stanowi dramatyczną większość. Oszacowana przez FAO liczba zwierząt hodowlanych na świecie w 2018 roku była około czterech razy większa niż liczba ludzi i wynosiła (nie licząc ryb i innych zwierząt wodnych) 30,6 mld. Zwierzęta, zanim trafią na stoły ludzi, “przeżyją” prawdziwe piekło.

“W tego typu hodowli zwierzęta jako żywe jednostki przestają mieć znaczenie. Dla większej efektywności i minimalizacji kosztów umieszcza się jak najwięcej zwierząt w jednym pomieszczeniu i mocno tuczy, by jak najszybciej dostarczyć mięso na rynek. Kury, świnie czy krowy stoją prawie całe życie w ciasnych boksach, a ptaki w ustawionych piętrowo klatkach. Zwierzęta nigdy nie wychodzą na pola, zamiast słońca widzą sztuczne światło, nie wiedzą, kiedy jest noc, a kiedy dzień. Na zautomatyzowanych fermach przemysłowych opieka nad zwierzętami jest zminimalizowana, automatyzacja bowiem sprawia, że kilku robotników jest w stanie obsługiwać fermę nawet z bardzo dużą liczbą zwierząt”.

Czy hodowla przemysłowa ma jakieś zalety?

Główną zaletą hodowli przemysłowych jest niewątpliwie wysoka produkcja przy stosunkowo niskim koszcie.

Źródło: Infuture Hatalska Forsight Institute, Future of Food, 2017, s. 69.

Czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy częścią natury. Człowiek zaliczany jest przez naukowców do zwierząt wszystkożernych, ponieważ jest przystosowany do spożywania i trawienia pokarmów zarówno pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego. Czy jednak fakt, że możemy przetrawić mięso (podobnie jak wnętrzności lub alkohol), stanowi dowód na to, że powinniśmy je spożywać?

Czy faktycznie mięso powinno być spożywane przez ludzi?

Pomijając kwestie etyczne, humanitarne, ekologiczne oraz kulturowe obecny stan wiedzy naukowej nie pozostawia żadnych wątpliwości – regularne spożywanie mięsa (zwłaszcza czerwonego i przetworzonego) jest związane z większą częstością zachorowań na nowotwory złośliwe.

Jak alarmuje Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej:

Około 34 000 zgonów na nowotwory rocznie na świecie jest rezultatem diety bogatej w mięso przetworzone. Natomiast łączny efekt spożywania mięsa czerwonego i przetworów mięsnych jest szacowany na ok. 50 000 zgonów rocznie na świecie. Dla porównania: 1 mln zgonów na nowotwory rocznie na całym świecie następuje w wyniku palenia tytoniu, 600 000 zgonów rocznie z powodu spożycia alkoholu i ponad 200 000 zgonów rocznie z powodu zanieczyszczenia powietrza.

Źródło: inż. Monika Sajór: Spożycie mięsa a ryzyko nowotworów: https://ncez.pzh.gov.pl/choroba-a-dieta/spozycie-miesa-a-ryzyko-nowotworow/

Podsumowując: produkcja mięsa, ale także mleka i jaj, to poważne obciążenie dla środowiska. Mięso oraz produkty odzwierzęce nie są nam niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, a na rynku co chwilę pojawia się coraz więcej roślinnych zamienników. Trend ten zauważają również sami producenci wyrobów mięsnych. Tarczyński, Grupa Sokołów, Pekpol, ZM Olewnik mają w swojej ofercie wegańskie pasztety, parówki, burgery i inne „mięsopodobne” produkty, bo właśnie tego chcą Polacy. Już dziś nie jada mięsa milion z nas. Wkrótce ta liczba może się nawet potroić.

Źródło:
https://wyborcza.biz/biznes/7,147743,27051261,pandemia-rozkrecila-boom-na-wegetarianizm-polscy-producenci.html

Skip to content