Nr konta bankowego: 10 1240 4025 1111 0010 6175 7085 - Przekaż 1% podatku nr KRS 0000445584 biuro@poranek.pl

Mięso w naszej diecie znajduje się od dawna. Ale dziś jemy tyle mięsa jak nigdy wcześniej. Hodowla przemysłowa zwierząt sprawiła, że mięso stało się łatwo dostępne. Jednak mięso pochodzące z hodowli przemysłowej jest bardzo słabej jakości, a jego produkcji towarzyszą procesy, które z pewnością ułatwią nam rezygnację z mięsa.

Hodowla zwierząt dawniej i dzisiaj

Mało kto z nas dziś sobie zdaje z tego sprawę, że kiedyś mięso było dla Polaków rarytasem. Polscy chłopi jedli je bardzo rzadko. Pojawiało się ono na stole zwykle tylko podczas ważniejszych uroczystości, takich jak wesela. Czasem udało się chłopom upolować jakieś zwierzę, albo podkraść z sąsiedniej wsi (do czego oczywiście nie zachęcamy). Z tego powodu dieta naszych przodków była oparta głównie o rośliny, czyli różne zboża, warzywa i owoce, oraz nabiał pochodzący ze zwierząt hodowlanych, które stanowiły formę bogactwa gospodarzy.

Jak to natomiast wygląda dzisiaj? Często nie możemy sobie wyobrazić życia bez mięsa. Wielu z nas spożywa je codziennie. A ponieważ popyt rodzi podaż (a także na odwrót), to pojawiła się hodowla przemysłowa. Dzięki wielkim fermom przemysłowym i rzeźniom, sklepy są codziennie zaopatrywane w (zazwyczaj) świeże mięso, które tylko czeka na nabywców.

Niestety produkcja dużych ilości mięsa odbija się zarówno na jego jakości, jak i na środowisku. A to wszystko ma negatywny wpływ na nasze zdrowie.

Antybiotyki i inne substancje

Jak podaje Patrycja Wszeborowska z InnPoland, nawet 80% hodowców ptactwa drobiowego stosuje antybiotyki. W 2017 roku sprzedano 165 mg antybiotyków na 1 kg mięsa. Pod tym względem jesteśmy w europejskiej czołówce – jesteśmy tylko za Węgrami, Hiszpanią, Włochami i Cyprem.

Zwierzęta, tak jak ludzie, chorują, więc też potrzebują lekarstw. Dlatego wielu hodowców zwierząt faszeruje je antybiotykami. Z jednej strony dzięki temu zwierzęta chorują mniej. Ale ma to też swoją negatywną stronę. Antybiotyki obniżają jakość mięsa. Stosowanie antybiotyków przyczynia się również do uodparniania się bakterii. Choć obróbka termiczna mięsa w niszczy dużą część antybiotyków w mięsie, to jakaś ilość zawsze w nim pozostanie.

Dlatego ludzie spożywają antybiotyki razem z mięsem. Te antybiotyki działają również na człowieka i mogą powodować reakcje alergiczne lub ryzyko działania rakotwórczego. Uodparnianie się bakterii podnosi także ryzyko przejścia chorób ze zwierzęta na ludzi. Szacuje się, że z powodu odporności bakterii na antybiotyki w Unii Europejskiej rocznie umiera około 25 tysięcy ludzi.

Karmienie hormonami

Innym poważnym problemem jest podawanie zwierzętom hodowlanym paszy z dodatkiem hormonów wzrostu. Mają one na celu przyspieszyć wzrost tych zwierząt, aby można było je szybciej ubić, a ich mięso sprzedać. Jednak te hormony przedostają się razem z mięsem do organizmu człowieka. Mogą one powodować problemy hormonalne. Dotyczy to zwłaszcza dziewczynek. Medonet podaje, że dziewczynki, które jedzą dużo mięsa, szybciej osiągają pierwszą miesiączkę.

Okrucieństwo hodowli przemysłowej

Rodzinne gospodarstwa zwykle dbają o zwierzęta hodowlane. Natomiast hodowla przemysłowa zwierząt doprowadziła do tego, że pracownicy wielkich ferm obchodzą się w nimi w sposób bardzo okrutny. Setki tysięcy zwierząt, zwłaszcza drobiu i świń, są stłoczone na niewielkich powierzchniach. Nie mogą się swobodnie poruszać, przez co żyją w ciągłym stresie. Ma to nie tylko wpływ na jakość mięsa, ale przede wszystkim jest to problem z etycznego punktu widzenia.

Problem stanowi również ubój zwierzęcia. I mowa nie tylko o uboju rytualnym, motywowanym religijnie (dla żydów i muzułmanów), ale także standardowym. Polega ono na ogłuszeniu zwierzęcia, zanim zostanie zarżnięte. Zwierzęta są ogłuszane wodą pod napięciem lub specjalnym pistoletem pneumatycznym. Jednak, jak pisze Jakub Noch w NaTemat, zdarza się, że ogłuszanie jest nieskuteczne. Z tego powodu często zwierzęta cierpią podobnie, jak przy uboju rytualnym.

Hodowla przemysłowa a problemy ekologiczne

Chów przemysłowy stanowi również jedno z największych źródeł zanieczyszczeń, zarówno w skali lokalnej, jak i globalnej. Według Barbary Niedźwiedzkiej z portalu Nauka dla Przyrody, w skali globalnej hodowla przemysłowa produkuje aż 14,5-18% gazów cieplarnianych, za które odpowiada człowiek. Niektórzy naukowcy twierdzą, że może ona odpowiadać nawet za połowę tych gazów. Najgroźniejszym z nich jest metan, który jest 26-krotnie silniejszym gazem cieplarnianym od dwutlenku węgla. Fermy przemysłowe odpowiadają nawet za 44% emisji metanu do atmosfery! Hodowla przemysłowa niszczy również różnorodność biologiczną, o czym pisaliśmy wcześniej.

W skali lokalnej wielkie fermy powodują równie poważne problemy środowiskowe. Odchody dużej liczby zwierząt skupionych w jednym miejscu zanieczyszczają glebę i wody powierzchniowe. Przedostają się też do zbiorników wodnych i zaburzają gospodarkę wody pitnej. Ponadto fermy obniżają jakość lokalnego powietrza, roznosząc szkodliwe dla zdrowia aerozole i czynniki biologiczne. Nic więc dziwnego, że lokalna ludność często protestuje przeciwko fermom przemysłowym w ich okolicy.

Co można zrobić?

W pojedynkę trudno coś zdziałać. Ale można zacząć od najprostszej rzeczy: najlepiej po prostu zrezygnować z jedzenia mięsa, a zwłaszcza mięsa pochodzącego z hodowli przemysłowej. Wyjdzie nam to na zdrowie, a także będziemy spokojniejsi, że sami nie dokładamy się do cierpienia zarówno zwierząt, jak i lokalnych społeczności.