Nr konta bankowego: 10 1240 4025 1111 0010 6175 7085 - Przekaż 1% podatku nr KRS 0000445584 biuro@poranek.pl

22 maja z inicjatywy ONZ obchodzimy Międzynarodowy Dzień Różnorodności Biologicznej. Z tej okazji publikujemy artykuł, w którym tłumaczymy na przykładzie kilku produktów, jak przemysł żywieniowy niszczy naszą planetę.

Czym jest różnorodność biologiczna?

 

Różnorodność biologiczna to termin, który wyraża całe bogactwo świata przyrody. Składają się na nie zwierzęta, rośliny, ich siedliska oraz geny. Ponieważ różnorodność biologiczna i środowisko fizyczne wzajemnie na siebie oddziałują, możliwe jest powstawanie ekosystemów, dzięki którym żywe organizmy – między innymi ludzie, którzy stanowią ich część składową – mogą w ogóle żyć. Bez przyrody nie możemy funkcjonować, choć często o tym zapominamy.

Różnorodność biologiczna ma podstawowe znaczenie dla wielu dziedzin działalności człowieka. Produkcja żywności możliwa jest w dużej mierze dzięki temu, że mamy dostęp do żyznej gleby i wody, a pszczoły zapylają rośliny i drzewa. To, w jaki sposób produkowana jest żywność, ma ogromny wpływ na środowisko naturalne, w którym żyjemy.

Jak przemysł żywieniowy niszczy naszą planetę? 

 

a)      Branża mięsna

 

Nie od dzisiaj wiadomo, że najbardziej rozwiniętych krajach świata konsumuje się tak dużo mięsa, że jego wpływ na nasze zdrowie (choroby serca) jest bardzo niekorzystny. Według ONZ norma dzienna to ok. 100 gramów, podczas gdy ludzie spożywają go znacznie więcej (w 2019 r. przeciętne spożycie mięsa na jedną osobę wyniosło w naszym kraju 61,0 kg).

Jak możemy przeczytać w artykule Arkadiusza Przybysza na portalu InnPoland:

W ciągu roku w celach żywnościowych zabijanych jest 50 mld zwierząt lądowych. Hodowla zwierząt powoduje produkcję 18 proc. gazów cieplarnianych wydalanych przez działalność człowieka na Ziemi. To więcej, niż cały transport razem wzięty. Najmniej ekologiczna pod tym względem jest produkcja wołowiny – w celu wyprodukowania 1kg należy zużyć 25 kilogramów zbóż i 15 tys. litrów wody.

Dramatyzmu całej sytuacji dodaje fakt, że obecna cena mięsa w Europie jest sztucznie zaniżana przez dopłaty. Jak wylicza w swoim raporcie organizacja Greenpeace: do gospodarstw w UE zajmujących się produkcją zwierzęcą lub produkcją pasz, każdego roku trafia od 28,5 mld do 32,6 mld euro, co stanowi 18-20% całego rocznego budżetu UE.

Co możemy zrobić? Stopniowo eliminować mięso ze swojej diety.

b)      Rybołówstwo

 

Zasoby ryb i owoców morza na świecie drastycznie maleją. Z raportu FAO aż 30% światowych zasobów ryb jest przełowionych, a 60% poławianych na najwyższym możliwym poziomie.

Jak do tego doszło? Odpowiedzi dostarcza Jacek Krzemiński na portalu forsal.pl:

(Rybołówstwo) rozrastało się w ostatnich dekadach tak szybko (szybciej niż ludzka populacja), że ryb łowiono w wielu miejscach zbyt dużo. Skończyło się tym, że niektóre akweny czy rzeki zostały „przełowione”, więc trzeba było zacząć wprowadzać limity połowów dzikich ryb.

By mimo to sprostać rosnącemu popytowi na ryby, zaczęła się rozwijać ich hodowla, często tak intensywna, że można było mówić o przemysłowych fermach rybnych. Bo jak inaczej nazwać podwodne klatki lub zbiorniki, w których ryby są tak stłoczone, że nie mogą w nich swobodnie pływać?

Według WWF głównymi przyczynami przełowienia populacji ryb są:

  • zbyt wysokie limity połowowe ustalane co roku przez ministrów ds. rybołówstwa Unii Europejskiej;
  • nadmierna moc połowowa floty rybackiej, czyli flota tak liczna i bardzo dobrze wyposażona, że posiada ogromną zdolność do wykrywania i odławiania ryb;
  • połowy NNN, czyli połowy nielegalne, nieraportowane i nieuregulowane.

Co możemy zrobić? Nie kupować ryb pochodzących z przełowionych i nielegalnych źródeł. Wybór żywności pochodzącej ze zrównoważonych źródeł powinien stać się naszym codziennym standardem zakupowym. Żeby dowiedzieć się, skąd pochodzi ryba, którą chcesz kupić, skorzystaj z poradnika: ryby.wwf.pl.

c)       Modne produkty żywnościowe

 

Judyta Witkiewicz w serwisie kobieta.gazeta.pl przypomina, że:

Nie od dziś wiadomo, jak bardzo szkodliwa dla środowiska jest hodowla awokado. Nie dość, że producenci masowo wycinają lasy, to do ich produkcji potrzebna jest ogromna ilość wody – wyhodowanie trzech sztuk awokado wiąże się ze zużyciem ok. 1000 litrów wody. Jednak to nie jedyny produkt spożywczy, którego hodowla coraz bardziej zagraża środowisku naszej planety. Uprawa migdałów w Kalifornii sprawia, że pszczoły giną w zatrważającym tempie.

Co możemy zrobić? Korzystać z dobrodziejstw naturalnych dostępnych na miejscu. Przykład: nie musimy jeść kilka razy w miesiącu batatów, skoro możemy skorzystać z kilkudziesięciu odmian krajowych ziemniaków, które są tańsze, zdrowsze i nie trzeba ich sprowadzać z innego kontynentu.

Różnorodność biologiczna zagrożona

 

Obecnie na całym świecie grozi nam niebezpieczeństwo zaniku różnorodności biologicznej. Rośliny i zwierzęta wymierają, głównie z powodu działalności człowieka – winna jest wysoce nieefektywna i rabunkowa produkcja żywności, której najbardziej wyraźne przykłady wymieniliśmy wyżej.

Gdy różnorodność zanika, nie da się jej uratować. W Europie obowiązują surowe przepisy w dziedzinie ochrony przyrody, problem tkwi w tym, że to często sama działalność Unii Europejskiej przyczynia się pogłębiania problemu.

Musimy także pamiętać, by działalność taka jak produkcja żywności, rolnictwo i leśnictwo nie szkodziły środowisku naturalnemu, a to możliwe jest m.in. poprzez nasze codzienne nawyki zakupowe, wpływanie na regulacje prawne oraz polityków.